Produkowany od roku 1983, miejski subkompaktowy hatchback należący do segmentu B jest jednym z najpopularniejszych aut w dziejach japońskiego producenta - do dnia dzisiezego nabywców znalazło niemal 6 mln egzemplarzy Suzuki Swifta. Był to również pierwszy samochód Suzuki w tej klasie. Z początku Suzuki Swift był oferowany pod nazwami SA-310, SA-410 oraz Cultus. Imieniem Swift (z ang. „szybki”) ochrzczono go w roku 1986, natomiast globalnym modelem japońskiej marki jest dopiero od roku 2004.
Suzuki ma długą i bogatą tradycję w tworzeniu małych, usportowionych samochodów. Swifty GTI przez lata były obiektami pożądania adeptów motorsportu i dzielnie walczyły zarówno w zawodach KJS i w „prawdziwych” rajdach. Czy nowy Swift Sport jest ich godnym spadkobiercą? Suzuki Swift to podstawowa propozycja japońskiego koncernu w segmencie B. Do tej pory model doczekał się trzech generacji, a największą popularnością cieszy się na rynkach europejskich.
Historia i Ewolucja Suzuki Swift Sport
Historia tego modelu jest jednak zdecydowanie dłuższa i sięga 1983 roku, kiedy koncern na niektórych rynkach nazywał w ten sposób innego reprezentanta segmentu B - Suzuki Cultus. W 2005 roku w Japonii, a rok później w Europie, zadebiutowała wersja Sport z wydajniejszym silnikiem benzynowym o pojemności 1.6 litra. Rok wcześniej pojawiła się natomiast nowa wersja Suzuki Swift Sport. Trzecia generacja pojawiła się w Japonii pod koniec 2016 roku i bazowała na tej samej platformie, co inne popularne modele Suzuki: Baleno i Ignis. W 2020 roku Suzuki Swift trzeciej generacji przeszło drobny facelifting. W sprzedaży dostępna jest również wersja sport.
Na szczęście zachowaną aspirującą do grona hot hatchy (choć raczej jest to warm hatch) odmianę Sport z silnikiem 1.6 osiągającym 136 KM bez turbodoładowania. Po otrzymaniu nowego Suzuki Swift Sport do testu byłem początkowo mocno rozczarowany. Z czasem zacząłem wybaczać pewne braki, aż pod koniec doszedłem do wniosku, że to świetny samochód. Przede wszystkim zrozumienie tego samochodu jest niezwykle ważne, a sam producent trochę wprowadza w błąd oznaczeniem Sport, jakie stosuje do najszybszych i najmocniejszych wersji Swifta od jego trzeciej generacji. Wcześniej używali GTi, bardziej właściwego jeśli zajrzeć w jego korzenie. Nastawienie się na to, że Swift Sport jest hot hachem, czyli według dzisiejszych standardów samochodem w praktyce sportowym, przynosi rozczarowanie.

Stylistyka i Design Suzuki Swift Sport
Suzuki Swift Sport odróżnia się od standardowego Swifta zadziorną stylizacją. Przód samochodu wyostrzono za sprawą nowego zderzaka i zmodyfikowanej osłony chłodnicy o strukturze plastra miodu. Do tego dodano 17-calowe obręcze kół, nakładki na progi, spojler dachowy i „karbonową” atrapę dyfuzora z dwiema dużymi końcówkami układu wydechowego. Efekt końcowy jest bardzo dobry. Auto wygląda naprawdę fajnie, zwłaszcza w kanarkowo-żółtym kolorze lakieru, nawiązującym do startów Suzuki w serii JWRC.
Zgrabność tyłu jest podkreślona przez dwie (prawdziwe!) końcówki układu wydechowego. To nawiązanie do poprzednich generacji Sporta, które korzystały z podobnego rozwiązania. Standardowo Swift Sport wychodzi z fabryki na 17-calowych obręczach kół.
Wnętrze: Sportowy Akcent i Komfort
Wsiadam do środka i wpadam w głęboki, ciasny fotel, który od razu informuje, że należycie przytrzyma mnie w szybko pokonywanym zakręcie. Przednie fotele są mocno wyprofilowane, ale nie twarde (można powiedzieć, że zadziwiająco miękkie), więc jazda w dłuższej trasie nie będzie męcząca. Kierowca może przyjąć niską pozycję. Na duży plus zasługują przednie fotele - to moim zdaniem jedna z większych zalet Swifta Sport. Nie tylko świetnie wyglądają, ale też są wygodne. Zapewniają solidne podparcie boczne, a fotel kierowcy jest umieszczony stosunkowo wysoko. Delikatne zmiany wnętrza jak w rasowym GTi. Pozycja za kierownicą bardzo dobra.

Już standardowy Swift ma fajną, spłaszczoną u dołu kierownicę. W Sporcie jest ona wykończona perforowaną skórą, zapewniającą pewniejszy chwyt. Gruba kierownica i przemyślanie rozmieszczone przyciski dają wrażenie pewnego obcowania z samochodem. Poza tym w czarnym wnętrzu znajdziemy wiele czerwonych akcentów (panele ozdobne, szwy i tarcza obrotomierza). W wielu miejscach kabiny pasażerskiej pojawiają się czerwone akcenty. Taki kolor mają przeszycia, które znajdziemy na fotelach, kierownicy i dźwigni zmiany biegów. Taki kolor mają listwy na kokpicie i na drzwiach. Czerwień występuje też w zestawie wskaźników.
Dobre wrażenie sprawia wykonanie kokpitu, choć należy pamiętać, że wciąż mamy do czynienia z japońskim autem klasy B. Nie denerwują ani czerwone wstawki na desce rozdzielczej ani też czerwone tarcze ładnie wyglądających wskaźników. Kierowcy nie lubiący współczesnych systemów multimedialnych (najczęściej obsługiwanych dotykowymi ekranami) w Swifcie poczują się jak w domu: tutaj każda funkcja ma swój przycisk, a cały samochód można obsługiwać bez odrywania wzroku od jezdni. Przyjemne dla oka wskaźniki są czytelne, a komputer bogaty w funkcje.
Wyposażenie odmiany Sport jest podobne do topowej „cywilnej” odmiany Elegance. Mamy pakiet systemów bezpieczeństwa, mamy automatyczną klimatyzację, podgrzewane fotele i dostęp bezkluczykowy. Są też LED-owe lampy i przeciętnie działający system multimedialny. Ergonomia nie pozostawia wiele do życzenia poza jednym - absurdalnym umieszczeniem wyświetlacza automatycznej klimatyzacji w "pokrętle", które pokrętłem nie jest. Ile razy to właśnie ten element chwytałem by zmienić temperaturę? Nie zliczę.
Silnik, Osiągi i Wrażenia z Jazdy
Pod maskę usportowionego Swifta Suzuki włożyło swój najmocniejszy dostępny obecnie silnik 1.4 BoosterJet, który generuje 140 KM (poprzednik miał wolnossący motor 1.6). Turbodoładowany silnik korzystnie wypada w Vitarze, więc lekki Swift radzi sobie jeszcze lepiej. Maksymalny moment obrotowy jest całkiem spory - wynosi 230 Nm - i szybko dostępny (w zakresie 2500-3500 obr./min). Silnik 1.4 BoosterJet o mocy 140 KM to zdecydowany progres w stosunku do wolnossącego poprzednika jeśli chodzi o osiągi. Generuje 230 Nm momentu obrotowego od 2500 obr./min i jest elastyczny. Elastyczność to w zasadzie jego jedyna zaleta w obszarze osiągów. "Idzie" już od około 1700 obr./min i nie zwalnia tempa do czerwonego pola na obrotomierzu.
Każde naciśnięcie pedału gazu powoduje, że wskazówka prędkościomierza szybko pnie się w górę bez konieczności ciągłych redukcji biegów. Wrażenia zza kierownicy są naprawdę pozytywne, ale gdy spojrzymy w dane techniczne, zauważymy, że sprint do „setki” trwa... 8,1 s. Nie jest to imponujący wynik. Dynamika Swifta Sport nie powala na kolana, ale elastyczność tej jednostki jest znakomita. To dobra wartość, ale nie dla hot hatcha. Nie dziś. Dynamika Suzuki Swifta Sport jest dobra jak na klasyczne GTi, ale dość słaba jak na współczesnego hot hatcha.

Układ Hybrydowy i Spalanie
Hybrydyzacja gamy Suzuki nie ominęła Swifta Sport. Zanim do auta trafił układ „miękkiej” hybrydy, 1.4-litrowy silnik BoosterJet generował 140 KM, co pozwalało na rozpędzenie się 0-100 km/h w 8,1 s. Niestety, napis Hybrid na klapie bagażnika zabrał spod maski 11 KM i dodał równo 1 sekundę w sprincie do setki. Realnych korzyści w zużyciu paliwa jednak użytkownik nie zobaczy.
Cichy, wygodny, mało pali (podczas testu 6,7 l/100 km) - to niewątpliwie zalety, ale czy właśnie tego oczekujemy od wersji sportowej małego hatchbacka? Mnie przekonuje średnie spalanie, jakie uzyskałem w teście, na poziomie 6,6 l/100 km, przy bardzo nieekonomicznej jeździe. Na zwykłej drodze krajowej przy spokojnej jeździe spalanie poniżej 5 l/100 km jest w zasięgu prawej stopy. Układ hybrydowy odpowiada za bezwibracyjne uruchamianie silnika przez system start&stop oraz wyłącza motor spalinowy przy dotaczaniu się do świateł na luzie, gdy prędkość spada poniżej 15 km/h.
Prowadzenie i Zawieszenie
Suzuki Swift Sport nadrabia na krętej drodze - jest lekki i zwinny. Układ kierowniczy stawia przyjemny opór. Auto prowadzi się stabilnie. W zakrętach czuć jego lekkość, a zawieszenie okazuje się zaskakująco komfortowe. Przyjemnie pracuje układ kierowniczy, którego wspomaganie nie jest zbyt mocne. Swift Sport jest elastyczny i dzięki obecności szóstego biegu w szybkiej trasie męczy znacznie mniej niż mój były Swift sprzed 13 lat. Można narzekać trochę na pracę stosunkowo miękkiego zawieszenia, ale tylko na torze. Drogowe realia pokazują, że nawet użytkownicy hot hatchy dostają czasami szału. Auta są za twarde na co dzień i po prostu męczące. Nie dotyczy to Swifta Sport, który pomimo małego rozstawu kół i osi, zachowuje się bardzo przyzwoicie nawet na fatalnej drodze, a utwardzone amortyzatory i tak dają sobie radę z dociskaniem kół do podłoża. Warto podkreślić, że choć masa auta jest niska, a rozmiary niewielkie, Swift jest bardzo stabilny w każdej sytuacji poza jedną - ośnieżoną drogą. Tu potrafi być wyjątkowo niespokojny. Plusem natomiast jest fakt, że da się wyłączyć system ESP, co wcale nie jest standardem w takich autach, natomiast jest w mojej opinii jednym z warunków nazwania samochodu hot hatchem.
Sześciostopniowa skrzynia biegów ma krótkie skoki lewarka, choć nie jest wybitna. Mechanizm zmiany biegów w Suzuki Swift Sport pracuje lekko jak w miejskim aucie. Ale nie sportowo. Dokładnie to samo dotyczy pracy skrzyni biegów - drążek jest okej, ale precyzja mechanizmu nie bardzo. Nie jest zły, na co dzień nawet dobry, ale nie tak pracują dziś skrzynie biegów w hot hatchach - pomijam peugeoty. W suzuki czasami coś się zakleszczy, czasami skrzypnie, a całość jest zbyt "rozlatana". Odnośnie skrzyni biegów, której mechanizm jest daleki od sportowego, lekka jego praca też może być atutem. Jeśli biegi zmienia się delikatnie, wszystko jest w porządku, a drążek nie stawia oporu. Dla kogoś słabego w sam raz. To samo dotyczy pracy sprzęgła - pedał wciska i puszcza się miękko i trudno zgasić silnik przy ruszaniu.
Tabela: Dane Techniczne Suzuki Swift Sport (1.4 BoosterJet)
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Silnik | t.benz. R4/16 |
| Pojemność | 1373 cm3 |
| Moc | 140 KM/5500 obr./min |
| Maks. moment obrotowy | 230 Nm/2500-3500 obr./min |
| Napęd/skrzynia biegów | na przednie koła/ręczna 6-biegowa |
| Przyspieszenie 0-100 km/h | 8,1 s |
| Prędkość maksymalna | 210 km/h |
| Długość/szerokość/wysokość | 3890/1735/1495 mm |
| Rozstaw osi | 2450 mm |
| Masa własna | 970 kg |
| Bagażnik | 265-947 l |
| Średnie spalanie testowe | 6,7 l/100 km |
| Spalanie wg producenta (tryb mieszany) | 5,6 l/100 km |
| Emisja CO2 | 125 g/km |
| Cena od | 79 900 zł |
Suzuki Swift Sport 2018 (PL) - test i jazda próbna
Cena i Konkurencja na Rynku
W sprzedaży od końca lipca, cennik otwiera kwota 79 900 zł. Cena Suzuki Swifta Sport to 79 900 zł plus ewentualne 2090 zł dopłaty za lakier metaliczny. Cena sama w sobie nie jest zła, bo to najtańsze auto w segmencie mocnych i małych hatchbacków. Gorzej, gdy porównamy je z konkurencją. Z której strony by nie patrzeć, cena nowego Swifta Sport nie jest atrakcyjna. Auto jest kompletnie i bogato wyposażone, ale za praktycznie tyle samo (od 93 050 zł) można mieć 5-drzwiową Fiestę ST. Ze swoim 200-konnym silnikiem Ford gra w zupełnie innej lidze niż Suzuki i to nawet w sytuacji, gdy w podstawowej wersji będzie miał gorsze wyposażenie. W chwili obecnej mając do wydania 90 tysięcy złotych na hot hatcha segmentu B, nie wydasz ich lepiej niż na Fiestę. Z cennika Volkswagena już jakiś czas temu zniknęło Polo GTI, a nowego Hyundaia i20N zamawiać jeszcze nie można.
Jedną z pozycji może być wcale nie dużo gorszy Swift 1.0 BoosterJet kosztujący 60 400 zł, napędzany 111-konnym silnikiem, którym też da się szybko pojechać. To autko spełni niemal wszystkie wymagania jakie można postawić przed Swiftem Sport. Poza jednym - żaden Swift nie wygląda i nigdy nie wyglądał tak dobrze jak najnowszy Sport. Obceny Swift Sport jest słabszy, wolniejszy i droższy niż model przed hybrydyzacją. Nie jeździ też lepiej i nie pali mniej niż mój Swift Sport, którego miałem 13 lat temu. Owszem, jest bardziej komfortowy i wygodniejszy w trasie, ale to nie są argumenty kluczowe w tym segmencie. Należy zapłakać na tym, że normy emisji zmusiły producenta do wykastrowania tak fajnego auta, jakim przez lata był najmocniejszy Swift.

Niezawodność i Typowe Usterki Suzuki Swift
Użytkownicy samochodu uważają, że auto jest niedocenione w Polsce. W tak atrakcyjnej cenie nie ma takiego samochodu. Auto jest ekonomiczne, a dzięki temu doskonale nadaje się do jazdy po mieście. Według kierowców zaletą samochodu jest również to, że prawie nie ulega awariom. Pojazd jest wytrzymały na warunki atmosferyczne, to sprawia że nie musi być „garażowany”. Użytkownicy doceniają Swifta przede wszystkim ze względu na niezawodność, dobry stosunek ceny do jakości i oszczędny silnik. Przeprowadzone względem poprzednika zmiany jeszcze mocniej ugruntowały doskonałą opinię o miejskim Suzuki: usterki są sporadyczne, a auta wolno tanieją.
Ilość usterek trapiących Swifta jest typowa dla starych, dobrych aut japońskich - czyli znikoma. Użytkownikom dokuczają głównie dobiegające z wnętrza trzaski i stuki z okolic zawieszenia. To nieuniknione na naszych drogach, na szczęście nie zwiastują one poważnej awarii, tylko naturalne zużycie łączników stabilizatora albo którejś z metalowo-gumowych tulejek. Silniki benzynowe same z siebie są bardzo trwałe. Właściciele Swiftów czasami zgłaszają przypadki przedwczesnego zużycia sprzęgła lub haczącej skrzyni biegów, chociaż trzeba przyznać, że w porównaniu z poprzednikiem wiele w niej poprawiono. Do najbardziej newralgicznych elementów skrzyń biegów w Swiftach należą łożyska.
Minusem tego modelu są twarde plastiki oraz tapicerka niskiej jakości. Deska rozdzielcza Swifta nie porywa może wyglądem, ale zmontowano ją z lepszych niż dotychczas materiałów. Mimo tego wciąż nie jest to poziom godny najlepiej wykończonych konkurentów: wnętrze z czasem zaczyna skrzypieć i się rysować.
Podsumowanie Recenzji Suzuki Swift Sport
Swift Sport nie jest bardzo mocny, za to - bardzo lekki. Auto dobrze wygląda i nieźle jeździ, ale brakuje mu ostrzejszego charakteru. Konkurencja może się pochwalić znacznie wyższą mocą w swoich hot-hatchach segmentu B. No właśnie, czy Swift Sport aspiruje do tego grona? Swift Sport jest po prostu szybszą, atrakcyjniej wystylizowaną wersją tego modelu. To naprawdę przyzwoity samochód, jednak zbyt grzeczny, by przyspieszać bicia serca i prowokować do szalonej jazdy. W mojej opinii wygląd Suzuki Swifta Sport sprawia, że jest wart swojej ceny. Resztę zalet można kupić taniej w innych modelach konkurencji.
Po otrzymaniu nowego Suzuki Swift Sport do testu byłem początkowo mocno rozczarowany. Z czasem zacząłem wybaczać pewne braki, aż pod koniec doszedłem do wniosku, że to świetny samochód. Co sprawiło, że tak mocno zmieniłem opinię? On nie ma nim być (hot hatchem). Powoli zacząłem odkrywać jego zalety. Wydech może i nie ma rasowego brzmienia, ale dzięki temu czy to w mieście czy w trasie, nawet na autostradzie, jest cichy. Dla hot hatcha to wada, dla miejskiego autka ze sportowym charakterem zaleta. Auto nie męczy żadnymi niepożądanymi dźwiękami, za to cieszy niezłe nagłośnienie audio jak na model tego segmentu. Silnik jest trochę bez charakteru, ale gdy podjeżdża się pod dystrybutor, to charakter staje się kwestią drugorzędną.
Moja opinia o Suzuki Swift Sport: dawno już nie testowałem auta, które zrobiłoby na mnie tak pozytywne wrażenie na koniec testu w stosunku do wrażenia na jego początku. Swift Sport powinien mieć zmienioną nazwę na GTi, tak jak to było dawniej. To idealna propozycja dla osób, które chcą mieć świetnie wyglądające autko miejskie o dobrych osiągach i przypuszczam znakomitej niezawodności. Auto udane, jeśli je dobrze zrozumieć.